niedziela, 4 stycznia 2015

8

Pojechaliśmy jak co dzień odwiedzić Groszka. Mały jest kochaniutki, radzi sobie świetnie. Oddycha już w pełni samodzielnie, nawet dopływ tlenu do inkubatora już ma odłączony. Uczy się teraz ssać, żeby można go było karmić butelką, a nie przez sondę. Jest bardzo żywotny, oczka ma ciekawe wszystkiego co się rusza, choć one same jeszcze nie są w pełni skoordynowane i zdarza się, że jednym patrzy do góry a drugim na dół. Poza tym, o dziwo(!) już gaworzy z nami, płacze, śmieje się i złości się zupełnie jak jego tatuś :) Rozwija się w niesamowitym tempie i przysparza nam tym ogromnej radości.
Za to personel szpitala każdego dnia jest coraz mniej dla nas łaskawy. Tak jak na początku pobytu Groszka w szpitalu zarówno lekarze jak i pielęgniarki niemal codziennie z własnej woli podchodzili do nas, rozmawiali z nami i opowiadali o stanie małego, to teraz mam wrażenie, że wszystkim przeszkadzamy. Codziennie ktoś ma do nas o coś pretensje, szczególnie pielęgniarki. Bez przerwy robimy coś nie tak. Wczoraj czepiono się nas, że robimy zdjęcia dziecku. Mamy pozwolenie ordynatora na pstrykanie tylu fotek, ile tylko zechcemy, nawet filmiki pozwolił nam kręcić. Pielęgniarki - odwrotnie, że nie wolno. Dzisiaj nie pozwoliły córeczce wejść do małego, bo nie ma 12 lat. Ordynator z kolei pozwolił nam wejść w trójkę, żeby "rodzina była razem". Nie wolno mi już otwierać inkubatora i głaskać Groszka, chociaż kiedyś robiłam to codziennie i nawet zmieniałam mu pieluszki. No kurde! Co jest grane?! Gdy Malutki był w ciężkim stanie, miał infekcję bakteryjną, dwie transfuzje krwi, antybiotyk w kroplówce, podłączony był do respiratora i leżał jak roślinka w inkubatorze, to wolno mi było wszystko. Teraz do jasnej-ciasnej nie mogę nic! Chyba za długo mnie te pielęgniarki oglądają, że już nie mogą mnie znieść. Obawiam się, że kiedyś tego nie wytrzymam i otworzę gębę. Ja jestem bardzo cierpliwa i spokojna, ale do czasu. Jak się miara przebierze, to powiem co myślę i wtedy już całkiem wyjdę na totalną jędzę. Moje Kochanie mnie uspokaja, ale jednocześnie przyznaje mi rację, że te pielęgniarki co dzień są bardziej nie do zniesienia. Nie wiem co się dzieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz