poniedziałek, 29 grudnia 2014

4

Boże! Jaka jestem szczęśliwa! Synusia odłączyli dzisiaj od respiratora. 10 dni się bidulek męczył z rurą w nosku i dziś nareszcie poczuł ulgę. Dla niego ulga, dla nas ogromna niespodzianka! Infekcja bakteryjna jeszcze zupełnie nie minęła, "trzeba ją doleczyć" - jak się wyraził ordynator, ale mały czuje się już na tyle dobrze, że jest w stanie oddychać samodzielnie. Tak się cieszę! A jaka to radość patrzeć na niego, jak sobie spokojnie śpi na brzuszku, odpoczywa po wielu dniach leżenia na wznak, niemożności ruszania główką, unieruchomienia rączek... Dziś nareszcie poczuł luz i to było widać na jego buźce. Malutki był taki spokojny, zrelaksowany, aż nie można było oderwać od niego wzroku. Nawet parę razy otworzył oczka i skierował je na nas. Wiem, że on nie za dobrze jeszcze widzi, na razie tylko same cienie, ale mimo to jestem wniebowzięta tym jego spojrzeniem. Nie mogłam się powstrzymać przed pogłaskaniem go. Poszłam zdezynfekować ręce, otworzyłam na chwileczkę inkubator i pogłaskałam Malutkiego po pleckach. Mój maleńki Groszek!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz